Ten znany wszystkim i już mocno zużyty frazes nadal niesie za sobą największą prawdę dziedziny marketingu. Aby coś sprzedać, należy to dobrze rozreklamować. Tak naprawdę zupełnie nie jest ważne to, co jest produktem. Istotne jest, do jakiej grupy odbiorców ma on trafić, jaka jest grupa docelowa. Dlatego też każda reklama jest dobra. Niezależnie od tego, jaki wybierzemy dla niej nośnik. Im więcej miejsc, w których spotkać się można z logiem, opisem czy zdjęciem danego produktu, tym więcej osób będzie o nim wiedziało i więcej zdecyduje się go kupić. Niestety dla nas konsumentów, bardzo łatwo nas oszukać, ponieważ podświadomie, podczas wyboru konkretnego produktu, najczęściej wybieramy właśnie ten, który znamy z reklam.
„Nie ważne co mówią, ważne żeby mówili” – to kolejna maksyma, którą idealnie można odnieść do reklamy. Często reklamy są na tle szokujące, że ich życie nie jest zbyt długie. Jednak mimo toczących się później procesów o zniesławienie lub obrazę jakiejś grup społecznej, o reklamie jest głośno i każdy chce ją zobaczyć, aby samemu się przekonać co o niej myślimy. I tak to działa, w czasie kiedy firma wycofuje reklamę i toczy procesy w sądzie, machina się rozkręca. Ostatecznie okazuje się, że wszyscy nagle mówią o tej reklamie, firmie i produkcie. Cel został więc osiągnięty.
Pamiętajmy jednak, że nie trzeba od razy zaczynać od skandali społecznych. Jeżeli dopiero rozpoczynamy budowanie swojej pozycji na rynku, śmiało możemy rozpocząć promocję własnej firmy od reklam w prasie lokalnej i Internecie oraz za pomocą akcesoriów reklamowych, które opisywałam we wcześniejszych wpisać. Na początek długopis z logiem naszej firmy, a później, kto wie... może megabilbordy w stolicy o powierzchni trzystu metrów kwadratowych. Życzę powodzenia i polecam metodę „małych kroczków” również w kwestii rozwoju własnej firmy.









